czw, 17 września 2015

Program i gruszki na wierzbie

Okiem rewolucjonisty. Blog Jerzego Borowczaka
Program i gruszki na wierzbie Foto. www.bikestats.pl

Kampania wyborcza rozkręca się na dobre. Główne partie polityczne - PO i PiS organizują konwencje prezentujące programy, aby przekonać do siebie wyborców. Nie wszystkim wychodzi ten przekaz wiarygodnie. Powiem wprost, oferta PiS jest kolejnym oszustwem. PiS np. oferuje następne „becikowe” po 500 złotych na dziecko i jak wylicza, roczny koszt tego socjalnego wsparcia, jaki budżet musiałby ponieść, wynosiłby 22 mld zł. Eksperci jednak wyliczają na 26 – 27 mld, no ale nie spierajmy się o „drobne”.

 

Inne obiecanki PiS rodzą następne miliardy. Tak najskromniej licząc, te „gruszki na wierzbie” PiS są wyceniane. Jak mówią przedstawiciele partii to około 55 mld zł. Powstaje zasadne pytanie, powtarzane przez opinię publiczną, skąd PiS weźmie pieniądze na te kosztowne „obiecanki cacanki”, skoro te 55 mld to o wiele więcej niż obecny deficyt budżetu. Odpowiedź pada enigmatyczna, że z „uszczelnienia systemu”. Cokolwiek miałoby to znaczyć, to ani PiS, ani nikt inny nie potrafi tego wytłumaczyć. Próbował „mistrz” rzecznikowania poseł Mastalerek, odpowiadając, że uszczelnienie polega na uszczelnieniu. Dodatkowe miliardy PiS obiecuje z podatków, którymi wpierw obciąży supermarkety i banki, a następnie supermarkety i banki obciążą nas, obywateli, podwyższając ceny za towary i usługi. Byłoby więc uczciwiej, gdyby PiS powiedział, że da po 500 zł na dziecko mamie, ale tata za to zapłaci.

 

Inną filozofię zaprezentowała Platforma Obywatelska. Ujmując ją w największym skrócie, sprowadza się ona do wyrównania dysproporcji pomiędzy zamożniejszymi obywatelami, a tymi uboższymi. I tak, rodzina uboższa np. z dwójką dzieci, zapłaci tylko podatek w wysokości 10 procent, podczas gdy obywatel z klasy średniej, lub bardzo zamożny, będzie obciążony daniną do 39 procent. Co najważniejsze, zlikwidowane zostaną skomplikowane i mało czytelne obciążenia na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, czyli ZUS i NFZ. Pieniądze pochodzące z podatków, tych 10-procentowych i tych podwyższonych, będą po prostu w jednym „garnku” i wówczas będą dzielone, bez mieszania w każdym „garnku” obywatela, co komplikuje i tworzy niepotrzebną wrogość do systemu.

 

W praktyce oznacza to, że rodzina uboższa i wielodzietna zyska miesięcznie kilkaset złotych więcej i o to w tym wszystkim chodzi. Zyskają również, bo im się to należy, nasze polskie pielęgniarki, które w okresie następnej kadencji rządów PO, otrzymają 1600 zł podwyżki. Platforma proponuje m. in. ujednolicenie form zatrudnienia, czyli likwidację tzw. śmieciówek, które były nadużywane i powodowały wykorzystywanie pracowników, szczególnie młodzieży. To są realne propozycje, a nie obiecywanie "gruszek na wierzbie", kosztem każdego obywatela, tak jak w swojej bezradności intelektualnej proponuje PiS.

 

Propozycja PO nie wymaga sztuczek w postaci zabierania „tacie i dawania mamie” następnego becikowego. Nie wymaga również obciążenia obywateli dodatkowymi podatkami w postaci wyższych cen za towary w sklepach, które niechybnie przełożą na klientów te sieci. Supermarkety to nie organizacje charytatywne, podobnie jak banki i posiadają konkretnych właścicieli, w dużej części zwykłych obywateli, którzy swoje uciułane oszczędności lokują w funduszach inwestycyjnych lub emerytalnych, a te inwestują za pośrednictwem banków.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież